Archiwum 03 stycznia 2005


sty 03 2005 Koncert kolegi - Sylwester 04/05
Komentarze: 10

Bo jak sie ten durny lysol, co przylazl za Kitka zaczal tak na Nia gapic, jak nikomu poza mna nie wolno (to moje niepisane prawo:>) to nagle poczulem jak moje nogi sie prostuja i zaczynaja isc w jego kierunku, potem moje lapska go lapia i wyciagaja zza stolu, a potem tak mu dalem w morde, ze polecial na jakies krzesla. Jak na filmie! Zaraz potem Kitka - tez zupelnie jak w filmie - wymierzyla mi takiego policzka, ze az klapnelo. A potem to poczulem juz tylko lapska ochroniarzy, co mnie wywalili z knajpy.  A moja kurtka wyfrunela za mna, trzepoczac jak bocian w konwulsjach.

Ale to ja bylem gwiazda wieczoru!:) I co z tego, ze mnie kumple tego lysego cwoka pewnie niedlugo zajebia? Geniusze umieraja mlodo:D

 

kompupa : :